piątek, 14 czerwca 2013

28. Louis

Na początek mam dla was informację. Zastanawiam się nad zakończeniem tego bloga. Nie chce mi się już nic pisać i mam strasznie teraz mało czasu. Kiedyś pisałam imaginy dla przyjemności, a teraz nie mam weny i wgl.


- Możesz przyjść do mnie ? - spytałam chwiejnym głosem Louisa.
- Dobrze, ale co się stało ?
- Nic takiego, po prostu chcę abyś przyszedł do mnie - łza zaczęła spływać po moim policzku.
- Jestem pod drzwiami.
Cała roztrzęsiona podeszłam do drzwi, złapałam za klamkę i otworzyłam je.
- Szybko przyszedłeś - powiedziałam za sztucznym uśmiechem.
- Przecież mieszkam na przeciwko i zawsze przyjdę do Ciebie kiedy będziesz mnie potrzebowała - powiedział przytulając mnie mocno do siebie. - Ale teraz powiedz mi co się stało ?
- Nic takiego - łzy zaczęły napływać mi do oczu.
- Przecież wiesz, że możesz mi wszytko powiedzieć, jestem twoim chłopakiem.
Po moich policzkach zaczęły spływać gorzkie łzy. Louis przekonywał mnie, abym mu powiedziała. Kiwałam przecząco głową, ale w końcu odważyłam się mu to powiedzieć.
- Jestem w ciąży - powiedziałam ściszonym głosem.
- Że co ?
- jestem w ciąży - coraz głośniejsze słowa wydobywały się z moich ust.
- Będę ojcem !! - na twarzy Louisa pojawił się wielki uśmiech.
Louis wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Pocałował mnie w brzuch.
- Wszystko będzie dobrze, wychowamy swoje cudowne dziecko.
- A co z rodzicami ?
- Musimy im powiedzieć, jak najszybciej.
Nagle doszły mnie odgłosy z salonu.
- To co, kawa rozpuszczalna ? - powiedziała moja mama.
- Tak, bardzo proszę - odpowiedziała mama... Louisa ?
- Najlepiej teraz -  Louis złapał moją rękę i pociągnął mnie do rodziców.
- O cześć Louis ! - powiedział mój tata, ściskając jego rękę.
- Musimy wam coś powiedzieć - czułam że łzy napływają mi do oczu.
- [t...i..] jest w ciąży - powiedział Louis prosto z mostu.
Nasi rodzice patrzeli na nas z pogardą.
- Jak mogłeś zrobić to naszej córce ! - mój ojciec rzucił się prawie na Louisa.
- A skąd wiesz czy to twoje dziecko, mogła się przecież puszczać - pierwszy raz tego wieczoru odezwał się ojciec Louisa.
- Jak możesz tak na nią mówić ? - Louis podszedł do swojego ojca i już chciał go uderzyć, ale on go uprzedził. Złapał go za rękę i zaciągnął do drzwi.
Ostatni raz widziałam wtedy Louisa, który nie wiedział co się dzieję.
- Kocham Cię [ t...i...]. Nigdy nie pozwolę aby nas rozdzielili ! - zdążył dodać zanim zniknął za drzwiami.
Pobiegłam szybko do swojego pokoju. Zamknęłam się na kluch i pozwoliłam ujść emocją. Od płaczu zrobiłam się śpiąca i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rankiem obudziło mnie pukanie do okna. Podeszłam do niego i zobaczyłam Louisa, który ... płaczę.
- [t..i...] oni chcą mnie wysłać do szkoły wojskowej ! - ledwo mówił przez łzy.
- Ale jak to ? - ja tez zaczynałam płakać.
- Wysyłają mnie do szkoły wojskowej i wyjeżdżam już jutro !
Przyciągnęłam go do siebie, wiedząc że to nasze ostatnie spotkanie wpiłam się w jego usta. To był nasz ostatni pocałunek, pełny pożądania i namiętności.
- Nie pozwolę, aby nas rozdzielili. Będę pisał, dzwonił, przyjeżdżał na weekend. KOCHAM CIĘ [t...i..].
To były jego ostatnie słowa przed odejściem. Kiedy uświadomiłam sobie to wszystko, pogrążyłam się w płaczu.

 
* 8 miesięcy później *
Louis nie pisał i nie dzwonił do mnie. Zaczęłam uświadamiać sobie, że może wyjechał tylko po to aby odciąć się od odpowiedzialności, które potrzebuje dziecko. Znowu zaczęłam płakać. Zeszłam na dół, aby się czegoś napić. W kuchni spotkałam mamę, która przeglądała pocztę.
- Znowu płakałaś ?
- Może - odpowiedziałam bez emocji.
- Znowu przez niego. On nie jest tego wart. Jest list do Ciebie.
Chwilę wahała się czy mi go dać.
- A nie, to tylko reklama. Wyrzucę go.
Podeszłam do niej i wyrwałam jej list.
- Chciałaś wyrzucić list od Louisa do mnie ? Przecież wiesz że mi na nim zależy !
- My chcemy dla wad tego co najlepsze.
- My sami lepiej wiemy co jest dla nas najlepsze !
Ponownie wróciłam do swojego pokoju. Nie  mogłam dłużej czekać. Rozerwałam kopertę i wyjęłam z niej świstek papieru. Świadomość, że jeszcze niedawno Louis miał go w swych dłoniach za którym dotykiem tak bardzo tęskniłam, wypełniła moje oczy łzami. Ostatnimi czasy bardzo dużo płakałam. Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam czytać.
Droga [ t...i...] !
Jest tak wiele rzeczy, które chciałbym Ci powiedzieć. Nie mam jednak wystarczająco czasu i miejsca na papierze.
Zacznę od przeprosin. Przepraszam, że przez tak długi czas nie otrzymałaś ode mnie żadnej wiadomości . Niestety okazało się że, moja szkoła wojskowa jest o zaostrzonym rygorze i nie wolno nam posiadać telefonów komórkowych ani opuszczać terenu szkoły. Ponieważ dyrektor szkoły darzy mnie dużym zaufaniem, pozwolił mi iść na miasto, aby odebrać szkolną korespondencję. Uznałem, że wizyta no poczcie jest idealnym miejscem do skontaktowania się z Tobą. Jednak ten list również piszę wbrew regułom, więc w żadnym wypadku nie będziesz mogła mi odpisać. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak łamie mi się serce. Tak bardzo chciałbym wiedzieć co u Ciebie słychać. Jednak nie piszę tego listu, aby się usprawiedliwić. Chciałem jednak abyś wiedziała, że rozłąka nie zmieniła moich uczuć do Ciebie. Nie osłabły one, a wręcz stały się silniejsze. W szkole wojskowej nie jest łatwo. Jest cholernie ciężko, jednak nie może to się równać z myślą, że nie widziałem Cię ponad pół roku i nie wiem kiedy nadejdzie tak wyczekiwany przeze mnie moment, kiedy znów będę mógł ujrzeć twoją piękną twarz, usłyszeć słodki głos i poczuć dotyk twoich delikatnych dłoni na mojej skórze. Niczego nie pragnę bardziej.
Każdy kawałek mojego serca tęskni za Tobą niewyobrażalnie. Kochałem Cię, kocham nadal i kocham z dnia na dzień coraz bardziej i nigdy nie przestanę. Obiecuję. No popatrz. Znów składam Ci obietnicę. Ale obiecuję, spełne wszystkie co do jednej.
Zrobię wszystko, by znów z Tobą być. Jeśli trzeba będzie to ucieknę. Uciekniemy razem. Tylko we dwoje. Nie, co ja mówię. We troje. Stworzymy wspaniałą, kochającą rodzinę. Nikt, nigdy więcej nas nie rozdzieli.
Nasz maluszek będzie najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem. Wiesz dlaczego ? Bo będzie miał taką wspaniałą mamę jak Ty. Nigdy mnie nie zawiodłaś, zawsze byłaś przy mnie, kiedy Cię  potrzebowałem. I chociaż nigdy nie pokochasz mnie w połowie tak bardzo jak ja kocham Ciebie, to uczucie, którym mnie darzysz sprawiło, że jestem lepszym człowiekiem. Świadomość, że tako osoba jest matką mojego dziecka, jest dla mnie zaszczytem. Spełnieniem marzeń.
Już nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie na świat. zapewne będzie to najszczęśliwszy dzień w  moim życiu. Mam tylko nadzieję, że będę mógł być przy tym obecny.
Nie wiem kiedy znów mi się uda z Tobą skontaktowć ani kiedy w koncu się zobaczymy, ale to na pewno nastąpi. Może nie jutro, może nie w tym miesiącu, ale jednak. Czy to też mogę Ci obiecać ?

Twój, na zawsze oddany
Louis 

PS. Kocham Cię  bardziej niż jesteś to sobie w stanie wyobrazić.

Przeczytałam list jeszcze kilka razy, aby upewnić się, że to nie jest tylko piękny sen. Louis o mnie pamiętał. Nadal mnie kochał. Nie mógł doczekać się, kiedy dziecko się urodzi. stwierdzenie, że w tej chwili jestem cholernie szczęśliwa byłoby niedopowiedzeniem. Wtedy poczułam wyrzuty sumienia, że w ogóle mogłam zwątpić w Louisa. Przecież mu ufałam, nadal mu ufam.

                                                 ~ *~
- Boże i za to płacą moi rodzice ? Przecież w tej telewizji nic nie ma - mówiłam sama do siebie skacząc po kanałach.
Był piątek wieczór. Pewnie wszyscy moi znajomi byli teraz na jakiejś imprezie, a ja siedziałam sama w domu i oglądałam powtórki dennych seriali.
W pewnym momencie zaczęłam sie źle czuć. Miałam nadzieją, że zaraz mi przejdzie, jednak było coraz gorzej. Ból brzucha stawał się niemożliwy do wytrzymania. Zaczęłam się martwić. Chwyciłam telefon i zadzwoniłam do mamy. Minęło kilka sygnałów ale nie odbierała. Zadzwoniłam do taty łudząc się, że może tym razem zabrał telefon do pracy. Niestety usłyszałam dzwonek jego telefonu dochodzący z kuchni. Jeszcze kilka razy starałam się dodzwonić do mamy, ale nie odbierała.
Brzuch bolał mnie coraz bardziej, a ja nie maiłam pojęcia co robić. Nie było nikogo, kto mógłby zawieść mnie do szpitala. Może poza..., nie [t...i..], to głupie. Myśl trzeźwo. Jednak kolejny skurcz szybko zmienił moje zdanie. Nie miałam innego wyjścia.
W pośpiechu założyłam buty i wybiegłam na osiedle, kierując się w stronę domu moich sąsiadów. Kiedy stanęłam już przed drzwiami zaczęłam nachalnie pukać.
- W czym mogę po... ? [t...i...], co ty tu robisz ? - mama Louisa patrzyła na mnie z pod ściągniętych brwi.
- Ja... - chciałam wyjaśnić sytuację, ale weszła mi w słowo.
- Mówiłam Ci, że nie jesteś u nas mile widziana - ciągnęła ostro kobieta.
- Źle się czuje - udało mi sie wymamrotać zanim zgięłam się w pół z bólu.
- Boże, dziecko ty rodzisz - Pani Tomlinson patrzyła na mnie przerażona.
- Rodziców nie ma w domu - spojrzałam na nią błagalnie.
- Mark ! [t...i...] rodzi ! Rusz to dupsko z pod telewizora i zawieź ją do szpitala ! - krzyknęła kobieta w głąb domu.
- Jak to [t..i...] rodzi ? - mężczyzna pojawił się w przedpokoju.
Państwo Tomlinson wyglądali na bardziej przerażonych ode mnie.
- No normalnie ! Na co ty czekasz ? Migiem do samochodu ! - Rozkazała Jay swojemu męzowi.
Mężczyzna podszedł do swojej żony mówiąc jej coś na ucho na co ona pokiwała twierdząco głową.
- Chodź [t...i...], musimy się śpieszyć - pan Tomlinson spojrzał na mnie troskliwie po czym złapał mnie za rękę, zaprowadził do samochodu i pomógł wsiąść.
Po niespełn godzinie leżałam już na sali, a położne przygotowywały mnie do porodu. Z każdą minutą płakałam coraz bardziej. Byłam tu zupełnie sama. Panu Tomlinson'owi nie pozwolili wejść na salę. Moi rodzice byli w pracy. A Louis był kilkadziesiąt kilometrów stąd. Tak bardzo chciałam, żeby był teraz ze mną. Żeby znów mi powiedział, że wszystko będzie dobrze.żeby trzymał mnie za rękę.
Tak bardzo się bałam.
- Gotowa ? - spytała mnie jedna z położnych.
Czułam jak świeże łzy napływają mi do oczu. - Nie - wyszeptałam.

- Spóźniłem się ? -do sali wpadł zdyszany Louis. Odgarnął włosy z twarzy i widząc mnie jego usta wykrzywiły się w szerokim uśmiechu. - [t....i...] ! - ucieszył się.
- Louis co ty tu robisz ? - zdziwiłam się.
- Mama przywiozła mnie ze szkoły, żebym mógł być teraz z tobą. - odparł miękko patrząc mi w oczy.
- Przepraszam kim pan jest ? Co tu się dzieje ? - spytała ostro położna.
- Ojcem dziecka - powiedział dumnie Louis.
- Może zostać na sali ? - Spojrzałam na kobietę z błagalnym wzrokiem.
- Oczywiście jak najbardziej - uśmiechnęła sie do mnie uprzejmie.
Louis usiadł na krześle obok mojego łóżku i splótł nasze dłonie.
- Kocham Cię. Jestem z Ciebie taki dumny. - wyszeptał po czym złożył usta na moim czole.

~*~
- Pokarzcie mi mojego wnuka ! - moja mama wpadła do sali pierwsza, za nią tata i państwo Tomlinson.
- Ale wy uroczo razem wyglądacie - zachwycała się mama Loisa, wyciągając aparat aby zrobić nam zdjęcie.
Natomiast ja leżałam na łóżku przytulając mojego nowonarodzonego synka, w czasie, gdy Louis siedząc obok, obejmował mnie ramieniem. Nie mogliśmy oderwać wzroku od naszego maluszka.
- Jak dacie mu na imię ? - spytał tata.
- Ian - powiedział dumnie Louis.
- Piękne imię - powiedział z uznaniem ojciec Lou.
- Mamy dla was dobre wieści - oznajmiła moja mama tajemniczo.
- Jakie ? - spytaliśmy jednocześnie z chłopakiem, zdziwieni.
- Czekając pod salą mieliśmy dużo czasu, aby sobie wszystko wyjaśnić i dojść do porozumienia. - ciągnął mój tata.
- Louis nie wraca do szkoły wojskowej. Zostaje w domu, aby pomóc [t...i...] opiekować się dzieckiem. To znaczy Ian'em - dokończył pan Tomlinson obdarzając nas promiennym uśmiechem.
- Naprawdę ? - ucieszył się Louis.

- Tak - odparł mężczyzna.
- Widzisz [t...i...] ? Mówiłem, że wszystko będzie dobrze - Louis czule gładził mój policzek, patrząc mi w oczy.
- Przecież obiecałeś - uśmiechnęłam się delikatnie.
- I dotrzymałem słowa - wyszeptał, po czym złożył słodki pocałunek na moich ustach.


poniedziałek, 27 maja 2013

27. Zayn



Właśnie szykowałam się razem z mamą do wylotu do Londynu, ponieważ z okazji Dnia Matki kupiłam jej bilety na koncert Paul'a McCartney'a. Sama jestem tym wyjazdem bardzo podekscytowana, ponieważ może spotkam tam moich idoli One Direction

* * * * *
Wylądowałyśmy w Londynie o 15, miałyśmy 1 godzinę na przygotowania, a ponieważ koncert zaczynał się o 19 to o 16 trzeba było stać już pod areną. Kilka przepychanek i byłyśmy 1 w kolejce. O 18:30 zaczęli nas wpuszczać. Miałyśmy z mamą najlepsze miejsca. Gdzieś w połowie koncertu stanął obok nas jakiś chłopak i chyba jego mama. Przyglądałam mu się jakieś 5 minut. Kiedy się już dokładnie przyjżałam, nie mogłam uwierzyć. Obok mnie stał Zayn Malik ! Podeszłam do niego bliżej i niby ,, niechcący ''
szturchnęłam go.
- Oj bardzo przepraszam, nie chciałam - powiedziałam lekko uśmiechając się do niego.
- Nic nie szkodzi - odwzajemnił uśmiech.
- To ty, jesteś Zayn Malik ? - palnęłam bez namysłu.
- Tak to ja, a ty to ... ?
- [t...i...]
- Piękne imię, a skąd jesteś ?
- Z Polski.
- Tak myślałem, jesteś bardzo ładna - uśmiechnął się uwodzicielsko.
- Dziękuje. Ty też jesteś niczego sobie.
Kiedy zaczął się mój ulubiony fragment piosenki Hey Jude, wszyscy zaczęli śpiewać.

Hey Jude, don't make it bad,
take a sad song and make it better.
Remember to let her under your skin,
then you begin to make it better, better, better, better, better, better, oh!
Na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, hey, Jude.
 Na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, hey, Jude. 
 Na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, hey, Jude. 
 Na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, na, hey, Jude. 

Kiedy tak sobie śpiewałam Zayn zbliżał się na niebezpieczną odległość, ale bardzo mi się to podobało. Nagle moja mama widząc całą sytuację postanowiłam mi pomóc. Popchnęła mnie w jego stronę i wylądowałam w jego ramionach, a on wykorzystał sytuację i złączył nasze usta w pocałunku. 

piątek, 24 maja 2013

26. Niall


Jesteś młodą choreografką. Wymyślasz układy do XFactora i dla The Wanted - chociaż wcale ich nie lubisz, a raczej nienawidzisz ich. Zaczęłaś uczyć gdy miałaś trzy lata temu, gdy miałaś 15 lat. Po pewnym a treningów postanowiłaś pójść z przyjaciółką do Nando's.

  * Nando's *
- Idę sobie wziąć Yogo Frouit, chcesz też ?
- Pewnie, możesz wziąć mi również Booble Tea.
- Dobry pomysł - odpowiedziałaś i poszłaś złożyć zmówienie.
Kiedy odchodziłaś od kasy, nagle wpadł na Ciebie pewien blondyn i cały jogurt wylądował na twoim ubraniu.
- O jejku, bardzo Cię przepraszam, jesteś cała w moim ulubionym jogurcie - oblizując przy tym swoje wargi.

- Bardzo zabawne, może byś coś zrobił, a nie patrzysz się jak sroka w kubeł.
- A, tak, proszę masz moją bluzę, a tak w ogóle to jestem Niall.
- Dziękuje, [ t...i...].
- Nie ma za co [t...i...], tu masz mój numer, jak będziesz znowu miała jogurtowy problem to możesz do mnie zadzwonić.
- Na pewno skorzystam - odpowiedziałaś zarumieniając się - Ale teraz muszę lecieć na trening, pa !
- Pa, mam nadzieją że się jeszcze spotkamy.
Po powrocie do domu, szybko pobiegłaś do sypialni i zaczęłaś rozmyślać.
,, Czy ja mu się podobam ? '' , ,, Mam do niego zadzwonić ? '' ,       ,, Zakochałam się ''.
Rozmyślałaś  tak kilka godzin, aż zasnełaś.

                                   * Kilka tygodni później *  
Wróciłaś po treningu, kupiłaś wino, lody oraz żelki. Nalałaś sobie wina, włączyłaś film i próbowałaś otworzyć lody, ale nie udawało się. Wtedy przypomniałaś sobie o Niall'u. Zadzwoniłaś do niego, przyjechał po 5 minutach.
- Tak się cieszę, że zadzwoniłaś, jaki masz problem ?
- To trochę dziwne ale nie mogę otworzyć lodów - odpowiedziałaś zażenowana.
- Hahahahahaha, a  myślałem że to tylko Louis ma takie problemy.
Kiedy Niall otworzył już pudełko, nałożyl wam, dorzucił żelków oraz inne słodkości. Usiedliście na kanapie zajadając desery i oglądając film. kiedy film się skończył poszłaś pozmywać naczynia. Nagle Niall zaczął całować Cię po szyi, odpinał koszulę, posadził Cię na blacie i dalej całował. Po kilku minutach zaniósł Cię do sypialni.
,, Tralalala zboczuchy wyobraźcie sobie ''       
Rano obudziłaś się ale Nialla  nie było obok ciebie. Zeszłaś na dół i zobaczyłaś Nialla, który czeka na Ciebie za śniadaniem.
- Kocham Cię [ t...i...] , zostaniesz moją dziewczyną ?
- Też Cię kocham, myślałam że już jestem - oboje zaczęliście się śmiać.
* Teraz Niall jest w trasie i czekasz na Niego aż wróci *

środa, 22 maja 2013

25. Harry

,, Ja pierniczę, znowu zaspałam ! '' -moje coraz częstrze słowa po przebudzeniu. Od kilku dni chodzę na imprezy i kończy się to szybkim zrywaniem ze snu i ciepłego łóżeczka. Zaczęło się to od tego, że dostałam nową pracę w Londynie, w radiu. No i oczywiście nie odbyło się bez imprezy. Następne były powodowanie poznawaniem nowych znajomych. A co do pracy, to przenieśli mnie z Polski i pracuje teraz dla najlepszego radia w Londynie i nieraz prowadzę też wywiady dla Polskiego radia.
Wyrwałam się szybko z łóżka i popędziłam do łazienki. Szybki prysznic, make up. Dzisiaj miał być bardzo ważny wywiad dla Polish Directioners, a że jestem jedną z nich to wiem co one przeżywają. Ubrałam się w to i popędziłam do stacji.
Zdążyłam 5 minut przed czasem. ,, Sukces ! ''. Napiłam się szybko kawy i przygotowałam pytania. Nadszedł czas na wywiad, weszłam do studia a za mną weszli chłopcy z 1D.
- Cześć !  Jestem [ t...i...] i przeprowadzę z wami wywiad dla Polish Directioners - uśmiechnęłam się do każdego z nich, ale mój wzrok został na Harrym. Ja jako Directioner kochałam ich wszystkich, ale najbardziej Harrego. Przyciągnął mnie swoją osobowością i seksownym wyglądem.
- Cześć ! - odpowiedzieli chórem.
- Więc pierwsze pytanie dotyczy Where We Are Tour i występu w Polsce. Cieszycie się że u nas w końcu wystąpicie ?
Głos zabrał jako pierwszy Harry.
- Oczywiście, że się cieszymy na nasz występ w Polsce, który odbędzie się 23 lipca 2014r. Już dawno widzieliśmy Polskie flagi i
transparenty na koncertach po całym świecie - Harry obdarzył mnie swoim pięknym uśmiechem.
- Ale 23 lipca to ważna data dla One Direction, myślicie że Polish Directioners przygotują dla was niespodziankę ?
- Nie mamy żadnych oczekiwań, ale przyznam że byłoby to miłe - dodał Zayn.
- Nie musicie się obawiać, wiem co będzie niespodzianką i mam nadzieją, że nigdy nie zapomnicie tego występu w Polsce. 
- Uuuuuuuuuuu to już nie możemy się doczekać. A skąd wiesz co to będzie ? - zapytał Niall z iskierką w oku.
-  Jestem Polish Directioner i wiem że Polskie fanki są najlepsze, ponieważ najdłużej czekają na swoich idoli, a idole zawsze wyjeżdżają z Polski z mnóstwem wspomnień.
Wywiad trwał jeszcze jakąś godzinę. Kiedy już się ze wszystkimi żegnałam, Harry włożył mi do kieszeni karteczkę i powiedział ,, Call Me '' lekko ,, zahaczając ''ustami o mój policzek. 
Kiedy weszłam do domu od razu włączyłam internet i weszłam na stronę Polskiego Radia, bo wywiad miał być już dostępny. No i był. A pod nim 1000000 komentarzy. Wszystkie Polish Directioners dziękowały mi za ten cudowny wywiad.

                                         * * * Harry * * *
Kolejny męczący wywiad. Na początku nie chciałem tam iść, ale chłopcy mnie jakoś namówili i jestem im za to wdzięczny.
Kiedy weszliśmy do środka zobaczyłem ją. Dziewczynę o twarzy i głosie anioła. A w dodatku polka. Przez cały wywiad spoglądałem
cały czas na nią. Kiedy wywiad się skończył, byłem bardzo zawiedziony. Ale dałem jej mój numer telefonu i łudziłem się, że zadzwoni. Na wszelki wypadek wziąłem jej numer od jej przyjaciółki i dowiedziałem się jak się nazywa, [t...i...]. Piękne imię.
Minął już tydzień do wywiadu a [t...i..] nie zadzwoniła. Postanowiłem zrobić pierwszy krok.
 ,, Cześć ! Może wyszlibyśmy na kawę ?
Chciałbym Cię bliżej poznać.
Harry xxx ''

,, Dobrze, ale skąd  masz mój numer ? ''

,, Od twojej przyjaciółki.
Będę po Ciebie o 17 xxx''

* * *        * * * 
Sam Harry Styles zaprosił mnie na kawę. OMG. Przy sławnych osobach zachowywałam się normalnie. Nie robiło mi to różnicy. Ale to jest Harry przy którym serce wyskoczyłoby mi z piersi. Była 16:00, wzięłam szybką kąpiel, wyjściowy make up, wyprostowałam włosy i ubrałam się w to. Równo o 17 zadzwonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć i zobaczyłam po prostu
anioła.
- Pięknie wyglądasz. Jedziemy ?
- Dziękuje, pewnie - odpowiedziałam oblewając się rumieńcem. Szłam w kierunku jego samochodu. Harry otworzył mi drzwi, wsiadłam i ruszyliśmy. Jechaliśmy jakieś 5 minut. Zatrzymaliśmy się obok Big Bena. Harry otworzył mi drzwi i poszliśmy na samą górę Big Bena. Zobaczyłam stolik dla nas, świeczki, płatki róż i
małą orkiestrę. Początek rozmowy był o nas. Po 10 minutach do Harrego przyszedł SMS.
- Odbierz może to coś  ważnego - zaproponowałam, uśmiechając się do niego.

* * * Harry * * *
[t...i...] tak jakby ,, pozwoliła '' mi odebrać tego SMS, więc to zrobiłem.
,, Powiedz jej to wreście
matole xo Louis ''

Ale skąd on wiedział co robię ? Co tam, zabrałem sie do roboty.
- [t...i...], wiem że znamy się niecały miesiąc, ale kiedy  pierwszy raz Cię zobaczyłem od razu poczułem motyle w brzuchu. Czegoś takiego nie czułem przy innych dziewczynach. Chyba że do Tay do niej czułe zupełnie coś odwrotnego. Ale do sedna. [ t...i...] chcesz być moją dziewczyną ?
- Oczywiście, że tak. Ale ja znam Cię od dawna, przecież jestem Directioner - Uśmiechnęła się do mnie uroczo.
Przyszedł kolejny SMS.
,, Pocałuj ją śledziu !!
       xx Niall ''   

* * *       * * *
Harry zabrał mnie na parkiet. Powoli przybliżał się swoim ciałem do mojego. Nagle nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Harry wpił się w moje usta. To nie był zwykły pocałunek. Było w nim pełno pożądania i delikatności. Kiedy zakończyliśmy pocałunek zza choinek wyszli chłopcy i bili nam brawo. Harry wrzeszczał na nich. Ale ja właśnie za to ich kocham.   


wtorek, 21 maja 2013

24. Louis

Był późny wieczór. Wracałam od przyjaciółki. Nagle dostałam SMS.
,, Jestem w klubie. Wpadaj ! Mam dla ciebie niespodziankę ! ''
Były moje urodziny, więc czemu nie ?  Zaszłam na chwilę do domu, trochę się ogarnęłam. Ubrałam się w to, zrobiłam mocny make up. No i poszłam. Kiedy weszłam do klubu podbiegła do mnie [i..t...p...].
- Chodź szybko ze mną ! - krzyczała. 
- Okej, spokojnie - powiedziałam.
Szłyśmy jakieś 2 minuty. Nagle zobaczyłam balony, różne plakaty,
mnóstwo ludzi, a no środku stał on. Louis. Siedział smutny przy barze. A dlaczego ? Miesiąc temu widziałam zdjęcia jego z jakąś laską, jak się całują. Nie chciałam żeby się tłumaczył. Ale teraz widzę, że naprawdę tego żałuję. Podeszłam do niego. Usiadłam na siedzenie obok. Zamówiłam sobie wodę. On nadal ,, leżał '' na barze. Kiedy powiedziałam ,, Dziękuję '' do barmana Louis rozpoznał mój głos i podniósł głowę do góry. W jego oczach zobaczyłam te iskierki, iskierki nadziei.
- [ t....i...] ?! - powiedział ze łzami w oczch.
- Tak - odparłam sama powstrzymując łzy.
- Myślałem, że już nigdy Ciebie nie zobaczę. 
- Nie zobaczyłbyś gdyby nie [i...t...p...] - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, który przedostawał się przez moje gorzkie łzy.
- Ja Ciebie najmocniej przepraszam kochanie. Byłem cholernie pijany i to była fanka i się na mnie rzuciła.
- Mhm.
- Proszę wybacz mi. - łza spłynęła mu po policzku.
Teraz to i ja na dobre się rozkleiłam. Wytarłam jego łzę i pocałowałam go.
- Kocham Ciebie [t...i...].
- Ja też Ciebie kocham Louis. A teraz chodź do domu, bo się za tobą stęskniłam.- uśmiechnęłam się.
- Pewnie nasze łóżko szczególnie - puścił mi oczko. 
- Wariat - powiedziałam.
- Twój wariat - odpowiedział całując mnie. 



   
 
'' 23 lipca 2013 roku One Direction będą obchodzili 3 rocznicę powstania 1D... pewna Adminka Nelly wpadła na taki pomysł żeby w ten dzień każda Directioners robiła to co oni zazwyczaj... np :
1. Nie jadła łyżką. ( jak Liam )
2. Przeglądała się w każdym lusterku. ( jak Zayn )
3. Jadła bardzo, bardzo dużo. ( jak Nialler )
4. Była lekko zboczona xD ( jak Hazza )
5. Chodziła bez skarpetek. ( jak Lou )
6. Ubrała się tak, aby mieć na sobie ulubiony kolor każdego z 1D.
Chłopcy mają jeszcze więcej, dziwacznych, zwariowanych i śmiesznych nawyków, które możemy robić 23.07 dla pokazania wszystkim ( w tym 1D ) że my pamiętamy o rocznicy. ''

poniedziałek, 20 maja 2013

23. Harry

,, Jeszcze tylko 5 minut do końca lekcji '' - pomyślałam, z oburzeniem zamykając książkę. Cała klasa wraz z panią spojrzała na mnie za zdziwieniem.
- Ależ panno [t...i...], takie zachowanie nic Ci nie pomoże.
- Panie też nie pomoże, jak wszyscy wiemy, panie nie radzi sobie z uczniami i wysyła ich od razu do dyrektora.
Nauczycielka nic nie odpowiedziała i usiadła zapisując coś w swoim notatniku, po chwili znowu zabrała głos.
- Mam dla was zadanie w parach, tematem będzie Francja. Musicie opisać zabytki, jedzenie, kulturę.
Cała klasa zaczęła buczeć, ja też nie byłam zadowolona. Modliłam się aby nie być tylko z kimś ze szkolnej elity. Nareszcie upragniony dzwonek. Poszłam szybko do tablicy sprawdzić z kim jestem w parze. Wyszukałam swojego nazwiska i sprawdziłam tabelkę obok z kim jestem. Harry Styles. Tylko nie on, szkolna elita. Wyszłam z kolejki przepychając się łokciami, aby dojść do ukochanej pani profesor.
- Dlaczego on ? Nie mogę być z kimś innym ? - krzyczałam na nią oburzona.
- [t...i...] nawet jak będziesz krzyczeć nic nie zdziałasz, chyba że chcesz iść do dyrektora. 
- Czy mogłabym prosić panią o zmienienie mi partnera do pracy ? - zapytałam trochę łagodniej.
- Niestety nie, musisz pogodzić się z tą informacją.
Wyszłam z klasy z chęcią uderzenia w coś albo w kogoś. Wyszłam przed szkołę i zapaliłam papierosa. Kiedy doszłam do domu od razu rzuciłam się na łóżko, zastanawiając się ,, Dlaczego Ja? ''.
Nagle przyszedł SMS.
,, To co, dzisiaj o 19:00 u mnie.
Będę po Ciebie xxx ''
                                   Harry

'' Wolałabym się spotkać
na neutralnym gruncie ''

Nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
,, Ale u mnie w domu jest bardzo 
neutralnie, kiedyś lubiłaś  tu przychodzić xxx ''

Nie odpisałam mu już. Zastanawiałam się dlaczego to napisał, chciał mi przypomnieć, że kiedyś z nim byłam. Tak to prawda byłam z Harrym, bogatym, przystojnym chłopakiem za którym lata większa część żeńskiej części szkoły. Zerwałam z nim, ponieważ ja dorosłam do bardziej dojrzałego związku, a on była dzieckiem. Jego związek opierał się na trzymaniu się za ręce i całowaniu przy innych ludziach. Dochodziła 19:00, poszłam się szykować. Ubrałam się w to . Równo o 19 Harry zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć, zobaczyłam Harrego z ukazanym rządkiem białych ząbków. 
- A może zostaniemy u mnie ? - łudziłam się, że się zgodzi.
- Kotku, przecież wiesz, że nie lubię jak mi się ktoś sprzeciwie. Dobrze o tym wiesz
Nic nie odpowiedziałam tylko ruszyłam w stronę jego czarnego BMW. Harry oczywiście otworzył mi drzwi, wsiadłam i ruszyliśmy w stronę jego domu. Całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Kiedy podjechaliśmy pod jego dom, otworzył mi drzwi. Weszliśmy do środka, obdarzając się jedynie gromiącymi spojrzeniami.
-Napijesz się czegoś?- zapytał, ja jedynie kiwnęłam przecząco głową. Chwycił w dłonie butelkę wina i dwa kieliszki.
-To ma być projekt szkolny, a nie spotkanie towarzyskie- wysyczałam przez zęby. Ruszyłam do jego pokoju, nie oczekując na żadne zaproszenie. Otworzyłam dębowe drzwi. Nic się nie zmieniło. Ten sam beżowy odcień ścian i ciemnoczekoladowe meble. Podeszłam do komody, przyglądając się kolorowym fotografiom. Między różnorakimi ujęciami, dojrzałam nasze wspólne zdjęcie. Chwyciłam je w dłonie, mimowolnie uśmiechając się. Wszedł do pokoju i stanął tuż za mną. Jego obecność zdradził słodki zapach perfum.
-Po co trzymasz to zdjęcie?- zaśmiałam się nerwowo, gładząc gładką powierzchnię szybki.
-Wiele razy chciałem go wyrzucić, jednak sentyment jaki do ciebie mam, nie pozwala mi na to- opuszkami palców zagarnął włosy
opadające na moje ramiona. Złożył na mojej szyi krótki pocałunek, po czym oparł się o mnie głową.
-Co ty robisz? Chyba nie po to tutaj jestem- odsunęłam się, zachowując między nami bezpieczny dystans.
-Przyznaj, nadal chciałabyś ze mną być- odkorkował butelkę i nalał do kieliszków krwistej cieczy. Nie odpowiedziałam. A powinnam była zaprzeczyć. Jednak było coś, co mi na to nie pozwoliło.
-Lepiej, weźmy się do pracy. Chcę mieć to już za sobą- chwyciłam w dłonie teczkę- Najlepiej będzie, jeśli nadal nasze kontakty będziemy ograniczać do minimum. Podzielimy się tematami, każdy zrobi je sam i w ostatnim dniu spotkamy się i złożymy je w całość- mówiłam jednym tchem wpatrując się w ciemną posadzkę.
-Nie zgadzam się. To jest nasz wspólny projekt, więc zrobimy go razem- zmarszczył ciemne brwi. Przystawił do ust kieliszek i upił łyk wina.
-A co ty masz do zgadzania się czy nie. Po prostu nie chcę się z tobą spotykać, nie chcę cię widywać, dopiero co udało mi się wykreślić ciebie z życia, a tu nagle się w nim pojawiasz i mam sobie z tym radzić? Wybacz ale nie!- wykrzyczałam z trudem hamując łzy. Byłam zła. Na niego i na samą siebie. Dlaczego zawsze muszę tak gwałtownie i nieprzemyślnie reagować.
-Wiedziałem- zaczerpnął powietrza- Nadal ci na mnie zależy- zbliżył się kilka kroków. Dzieliła nas niebezpiecznie krótka odległość.
-Harry, proszę..- ściszyłam głos. Beznamiętnie wpatrywałam się w podłogę, próbując poukładać sobie w głowie wszystko to, co teraz czuję. Jednak to nie było takie łatwe. Natłok emocji, tych dziwnych uczuć nie pozwolił mi realnie myśleć i zachowywać się w odpowiedni sposób.
-Ja też nie chcę do tego wracać- tuż nad uchem, usłyszałam ten przenikliwy głos. Poczułam jego ciepły oddech, drażniący moją skórę- Może po prostu zapomnijmy, zacznijmy od nowa- opuszkami palców dotknął mojego ramienia. Niepewnie skinęłam głową. Nawinie i łatwowiernie zgodziłam się na to, chociaż wiedziałam jakie mogą być konsekwencje.
Przeglądałam kolejną encyklopedię, wyszukując coraz to ciekawszych miejsc we Francji. Kościoły, muzea, teatry, place.. a najchętniej wszyscy pozwiedzaliby najdroższe sklepy, zrobili zakupy i wrócili do domu. Niestety taki przedmiot jak Wiedza o kulturze, nie przewiduje w planie wycieczki punktu zwanego 'leniuchowanie'. A szkoda.
-Masz coś ciekawego?- usłyszałam jego chrypliwy głos. Otrząsnęłam się z moich myśli.
-No właśnie nie..- zamknęłam grubą książkę i rzuciłam ją w kąt.
-Już myślałem, że coś znalazłaś. Uśmiechałaś się, jakbyś dokonała ciekawego odkrycia- zaśmiał się wertując kolejne encyklopedie.
-Niestety, nic z tego. W sumie to z każdą chwilą mam coraz większa ochotę by zwiedzić romantyczną Francję. Piękny kraj. Piękni mężczyźni..- na te słowa rzucił we mnie poduszką.
-Ej! Kochanie, przed tobą siedzi przystojny mężczyzna. Doceń to- zmarszczył brwi.
-Którego nienawidzę i mam ochotę zabić. Racja, ciekawe- odburknęłam, hamując śmiech.
-Którego w tej nienawiści kochasz jak nikogo innego- zlustrował mnie wzrokiem, powodując zimny dreszcz przeszywający moje ciało na wskroś.
-Nie przesadzasz?- astmatycznie zaczerpnęłam powietrza. W momencie serce podskoczyło mi gardła. Przegiął i to mnie zabolało. A może po prostu znów miał rację..
-Słońce, doskonale wiem co mówię- wstał z miejsca i podszedł do mnie- każdy mój ruch, dotyk, słowo działa na ciebie jak nic innego. Nawet muśnięcie ręki powoduje dreszcz..- nonszalancko uniósł palec i musnął nim moje ramię. Zadrżałam. Nerwowo pogładziłam swoją rękę, uwalniając się od gęsiej skórki.
-To o niczym nie świadczy- wysyczałam przez zęby. Co on sobie myślał? Że przyznam mu rację? Miał nadzieję, że powiem jak bardzo mnie pociąga? Liczył na zbyt wiele z mojej strony. Czułam się beznadziejne. Żenujące było to, że miał rację. Doskonale wiedział co czuję i jak na mnie działa. Miał świadomość tego, jak bardzo jest przystojny i jak idealne jest jego ciało w każdym, nawet najmniejszym szczególe. 
-Dlaczego się tak na mnie patrzysz?- zaśmiał się po czym dmuchnął mi w oczy. Fakt, patrzyłam na niego, ale myślałam o czymś zupełnie innym. Dopiero teraz zorientowałam się, jak niebezpiecznie mała odległość dzieli nasze twarze. Odsunęłam sie delikatnie, jednak natarczywie chwycił mnie za ramiona i przyciągnął do siebie. Nasze czoła stykały się teraz. Czułam na
swojej skórze jego ciepły oddech. Przymrużyłam powieki, starając się opanować swoje emocje. Kolejny raz zaśmiał się, ukazując szereg śnieżnobiałych zębów. Kciukiem przetarł mój rozgrzany do czerwoności policzek.
-Z czego ty się śmiejesz..- odsunęłam się od niego. Usiadłam na podłodze i podkuliłam nogi.
-Zabawna jesteś- usiadł tuż obok mnie- taka słodka, kochana- pogładził moje ramię. Ja niewzruszona, nadal beznamiętnie wpatrywałam się w ciemnoczekoladową komodę- Trochę zagubiona..
-Nie prawda. Doskonale wiem czego chcę. To ty jesteś marny. Próbujesz się dowartościować mówiąc, że na ciebie lecę, kotku..- zaakcentowałam i okręciłam wokół palca kosmyk jego lśniącym włosów- Wszyscy cie uwielbiają, chcą się z tobą przyjaźnić. Jednak tobie czegoś brakuje. Czyżby nasz Mały Książę dorósł? Może nareszcie potrzebujesz czegoś więcej oprócz wiecznej zabawy, rozrywek i beztroskości?
-Seksownie wyglądasz gdy prawisz mi takie morały. Niby statyczna, opanowana.. ale zadziorna kocica- opuszkami palców dotknął moich lepkich warg.
-Nie zmieniaj tematu. Powiedz. Dorosłeś? Zrozumiałeś coś? Może doznałeś olśnienia? Mały Książę..- powtórzyłam z dezaprobata i zaśmiałam się.
-Przeginasz.. ale podoba mi się to- wysyczał przez zęby. Brutalnie chwycił mnie za podbródek i uniósł, tak by mógł spojrzeć w moje oczy. Jego elektryzujący wzrok całkowicie zawładną moim umysłem- jesteśmy tacy sami. Po raz kolejny to dostrzegam.
-Nie obrażaj mnie kochany- odepchnęłam go od siebie. Jednak jakaś niewytłumaczalna, magiczna siła podpowiadała mi że nie powinnam była tego robić. Miałam ochotę zrobić coś zupełnie odwrotnego.
-Dystans który chcesz między nami zachować, z każdym dniem pociąga mnie coraz bardziej..- desperacko chwycił mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie- takie przepychanki, czekanie i zwlekanie, sprawia że później będzie większa przyjemność.
-Nie licz na nic- zaśmiałam się i cmoknęłam go w czubek nosa- nic później nie będzie..
***
Wypakowałam wszystkie rzeczy z szafki i ruszyłam do sali lekcyjnej. Na pierwszych dwóch godzinach angielski. Katorga. Przemierzałam szkolny korytarz, gdy nagle moim oczom ukazał się Harry. Od tygodnia nie było go w szkole. Mimo to popołudniami spotykaliśmy się i tworzyliśmy nasz projekt. Nie wiedziałam dlaczego go nie ma. Ani on, ani ja nie zadawaliśmy sobie wścibskich pytań. Mimo to jego obecność mnie ucieszyła. Jak zwykle, otoczony swoimi najlepszymi przyjaciółmi, stał oparty o ścianę rozmawiając i co chwilę wybuchając głośnym śmiechem. Zwolniłam nieco kroku, spoglądając w jego stronę. Obdarzył mnie swoim piorunującym spojrzeniem. Lekko zadrżałam. Sama nie wiem dlaczego. Byliśmy przecież tylko znajomymi.
-Cześć Harry- rzuciłam lecz nic nie odpowiedział. Usłyszałam tylko cichy śmiech jego paczki. Z niedowierzaniem wpatrywałam się w jego przenikliwe, szmaragdowe tęczówki. Jedyne co zrobił, to pokiwał głową. Delikatnie otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć.. ale szybko zrezygnował i powrócił do rozmowy ze swoimi przyjaciółmi. Poczułam się okropnie. Moje serce biło jak oszalałe, czułam że zaraz eksploduję, że po prostu sie rozpłaczę. Jednak wiedziałam, że nie mogę. Skierowałam się w stronę klasy. Usiadłam na swoim miejscu. Zaczęłam przeglądać zeszyt, próbowałam się zając jednak i to nie pomogło.

Ten dzień mijał wyjątkowo powolnie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, ani z nikim się widzieć. Marzyłam by wrócić do domu i pójść spać. Nareszcie nadeszła oczekiwana chwila. Ostatni tego dnia dzwonek. Z całej siły popchnęłam szklane drzwi i już po chwili znalazłam się na podwórku szkolnym. Wyminęłam uczniów i skierowałam się w stronę domu.
-{T.I.}, poczekaj!- usłyszałam za sobą jego głos. Bez zastanowienia przyspieszyłam kroku. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, nie chciałam słuchać jego tłumaczeń ani usprawiedliwień. Po prostu nie miałam na to siły.
-Nie chcę z Tobą rozmawiać- wydukałam z trudem hamując łzy napływające do moich oczu. Sama nie wiem dlaczego tak zareagowałam. Może nadal mi na nim zależało? Może nadal łudziłam się, że mamy jakieś szanse na przyjaźń? Przecież nic mi nie obiecywał, nie przyrzekał. Jedyne co powiedział, to że chce zacząć od nowa..
-Posłuchaj mnie!- chwycił mnie za łokieć i odwrócił. Dopiero teraz mógł na mnie spojrzeć.
-W co ty ze mną grasz?- zapytałam, uspokajając spazmatyczny oddech. Milczał. Poluźnił uścisk i spuścił wzrok- W co się chcesz bawić? W znam cię w domu ale w szkole już nie?- szarpnęłam go za ramiona. Mocno chwycił mnie za nadgarstki i przywarł do mnie całym swoim ciałem.
-To nie takie łatwe, zrozum..
-Co nie jest łatwe? To, że nie odpowiesz mi 'cześć', bo już nie należę do tej chorej grupki?- zaśmiałam się i wyswobodziłam z jego uścisku- Otrząśnij się, wróć na ziemię. Cały świat nie będzie się kręcił wokół ciebie, zrozum to wreszcie.
-Ty tego nie zrozumiesz- wyszeptał prawie bezgłośnie.
-Czego? Tego, że nie znasz żadnych cenniejszych wartości? Że nie wiesz co to przyjaźń, miłość? Może powinieneś..
-Wiem co powinienem. Powinienem cię przeprosić..- wyszeptał prawie bezgłośnie. Odepchnęłam go od siebie i ruszyłam w kierunku mojego domu. Krzyczał, wołał. Prosił bym go wysłuchała. Jednak zebrałam w sobie tyle siły, że byłam w stanie iść przed siebie bez względu na niego.
Punktualnie o 19 zadzwonił na dzwonek. Zeszłam na dół i niepewnie otworzyłam mahoniowe drzwi. Stał oparty o futrynę, zawadiacko uśmiechając się, jakby nigdy nic się nie stało.
-Słucham?- zmierzyłam go wzrokiem. Liczyłam, że okaże odrobinę skruchy, jednak doskonale wiedziałam czego mogę sie po nim spodziewać.
-Tak sobie pomyślałem, że skoro robimy projekt wycieczki do Francji , to może powinniśmy bliżej poznać kulturę tego państwa- zmrużył oczy, po czym nonszalancko poprawił włosy.
-I co w związku z tym?- zaśmiałam się. Byłam w tym wszystkim zła na samą siebie. Zbyt mocno na mnie działał, zbyt szybko mu ulegałam. Sprawiał, że nie potrafiłam być na niego obrażona, nawet przez chwilę.
-Zabieram cię na wycieczkę po Francji !
-Chyba palcem po mapie..- założyłam ręce.
-To też.. Ale głównie poznamy muzykę, jedzenie i porozmawiamy na temat tego pięknego kraju. Wchodzisz w to słońce?- nachylił się tuż nade mną. Rzucił mi krótkie spojrzenie, po czym bez wahania wyprowadził mnie na zewnątrz, zamknął drzwi, podniósł mnie na rękach i zaniósł w stronę samochodu.
-Czy ty nie pozwalasz sobie na zbyt wiele?- zaśmiałam się i
uwolniłam się z jego objęcia- Powinnam przywołać cię do porządku. Jesteś niegrzeczny..
-Niegrzeczny to ja dopiero mogę być- spojrzał na mnie, lustrując dokładnie każdą cząstkę mojej twarzy. Niepewnie uniósł dłoń i odgarnął kosmyk moich włosów, opadających na twarz. Przywarł do mnie swoim ciałem. Zadrżałam czując na swojej skórze jego ciepły oddech.
-Jedźmy już- delikatnie odepchnęłam go od siebie. Czułam, że powinniśmy zachować dystans. Taki natłok emocji i wrażeń, mógł doprowadzić jedynie do czegoś złego. Niepewnie wsiadłam do samochodu. Milcząc wpatrywałam się w widoki za szybą. Jednak i to było mało interesujące. Czułam na sobie jego wzrok. Raz po raz posyłałam mu niewinne uśmiechy, jednak nie chciałam by wiedział, że na niego patrzę. Od razu oblewałam sie parzącym rumieńcem.
-Gdzie jesteśmy?- zapytałam gdy samochód się zatrzymał.
-Zobaczysz- obdarował mnie tajemniczym uśmiechem i podał mi dłoń. Ruszyliśmy przed siebie. Na dworze panował półmrok. Szliśmy polaną. Dookoła panowały pustkowia, dało się słyszeć tylko ciche odgłosy natury. Nagle moim oczom ukazał się koc i koszyk z jedzeniem. Przykucnął i zapalił kilak świeczek.
-Kiedy to przygotowałeś?
-Byłem tutaj chwilę wcześniej.. Co o tym sądzisz? Francuskie wino, przekąski. Jeśli będziesz chciała to będzie muzyka- usiadł na kocu, a ja tuż obok niego. Tysiące myśli, setki uczuć. Wszystko kotłowało się we mnie tworząc mieszankę wybuchową. Nienawidziłam go, ale w tym wszystkim czułam, że jest dla mnie ważny. Naiwnie daję się nabrać na jego sztuczki, wiedząc że tak naprawdę znaczę dla niego niewiele.
-Dlaczego mnie tutaj zabrałeś?- wydukałam niepewnie, przystawiając do ust kieliszek wina. Zacisnęłam wargi na kruchym szkle. Bałam się odpowiedzi? Tego, że powie coś głupiego, coś co mnie zaboli? Sama nie wiem.
-Po prostu, chcę z tobą spędzać czas. Jesteś dla mnie ważna chcę ci to udowodnić- ciepłą dłonią pogładził moje ramię. Zadrżałam pod jego dotykiem.
-Mówisz tak bo jesteśmy tu sami, z dala od twoich przyjaciół, znajomych- powiedziałam drżącym głosem.
-{T.I}, to nie tak.
-A jak? Manipulujesz mną, wykorzystujesz moją naiwność i łatwowierność. Bawisz się moimi uczuciami. Przecież ja cię doskonale znam..- przymknęłam powieki, hamując łzy.
-Ty nic nie rozumiesz- ciepłymi dłońmi ujął moje policzki.
-Może po prostu nie chcę? Może boję się, że kiedyś..- nie wypowiedziałam ostatnich słów. Poczułam na swoich ustach jego lepkie wargi.
-Dlaczego nie powiesz wprost, że ci się podobam? Że nadal coś do mnie czujesz?- zapytał i łapczywie zaczerpnął powietrza. Poczułam na sobie ciepło bijące od jego ciała. Delikatnie ucałował kącik moich ust. Jęknęłam cicho. Desperacko przyciągnęłam go do siebie oddając pocałunek. Nie wiem dlaczego. Nie potrafiłam inaczej. Podobał mi się, pragnęłam go, ale nie mogłam się do tego przyznać. Mogłam dać mu do zrozumienia, że go pożądam, ale nie mogłam tego powiedzieć wprost.
-A ty? Dlaczego tego nie powiesz?- zapytałam lecz zamknął moje usta głębokim pocałunkiem. Okręcił wokół palca skrawek mojej koszulki i zwinnie uniósł go do góry. Już po chwili zdjął ją ze mnie. Chłodnymi dłońmi wodził po moim rozgrzanym ciele. Pchnął mnie
na ziemię, całując skrupulatnie każdy centymetr mojego dekoltu. Westchnęłam głośno, wpijając swoje palce w jego plecy. Nie zwlekając dłużej, zerwałam z niego białą koszulkę. Delikatnie muskałam dłońmi jego idealne ciało. W pełni oddałam się narastającemu uczuciu. Jednak po chwili otrząsnęłam się.
-Harry, nie powinniśmy- spojrzałam w jego błyszczące tęczówki. Jego źrenice momentalnie sie powiększyły. Podparł się na rękach. Jego kosmyki opadały na nasze zbliżone do siebie twarze.
-Nie rozumiem.
-Po prostu nie chcę byś potraktował mnie jak przedmiot. Rzecz którą można się pobawić a później wyrzucić- przetarł dłonią mój policzek.
-Nie zrobię tego. Obiecuję..- wyszeptał tuz przy moi uchu. Przywarł do mnie swoim ciałem. Poczułam szybkie bicie jego serca. Pogładziłam dłońmi jego plecy. To sprawiło, że syknął i brutalnie przygryzł moją wargę. Zaśmiałam się i z wpiłam się w jego usta oddając pocałunek. Po omacku odnalazł zapięcie moich spodenek, rozpiął je szybko i zsunął ze mnie, pozostawiając mnie w samej bieliźnie. Uniósł się, pozwalając mi spokojnie odetchnąć. Z pożądaniem przyjrzał się mojemu półnagiemu ciału. Znów nachylił się nade mną i najpierw delikatnie musnął moje wargi, by później brutalnie wtargnąć językiem do moich ust. Jęknęłam i naprężyłam swoje ciało. Uśmiechnął się i wyszeptał krótkie
'kocham cię'. Zaśmiałam się czując, że już nic więcej nie jest mi potrzebne do szczęścia.